7 marca 2016

Pa(u)leo kuchnia - odsłona trzecia: Surowe batony / Raw bars

Dajecie słodycze swoim dzieciakom? Ja staram się robić to codziennie. Wręcz nalegam, żeby Młody skusił się na coś słodkiego. Matka - wariatka? Niekoniecznie. Bo o bardzo dobrych słodyczach mowa. Nasza trójka je uwielbia i dziś chcemy podzielić się nimi z każdym Czytelnikiem tego posta.


Na surowe batony natrafiłam po raz pierwszy w Rossmannie. Nie pamiętam dokładnej nazwy, ale musiał być to jakiś bio baton, baton organiczny, etc. Producent obiecywał, że baton jest bezglutenowy, wegański, a składniki użyte do produkcji pochodzą z certyfikowanych upraw ekologicznych. No fajnie. Cena nieco odstraszała - ok. 6zł za mniej niż 50g. Później Mąż przyniósł z Magicznego Ogrodu kolejny smakołyk - Lifebar. Smaczny, ale drogi jak cholera (zrobiłam research i widzę, że w sklepach internetowych są tańsze, ale stacjonarnie ceny oscylują w granicach 8-10zł). 


Ze strony producenta możecie dowiedzieć się, że można kupić Lifebar w różnych smakach, np. morelowy, czekoladowy, Raw Bite (inna firma) z limonką, itp. W skład wchodzą głównie daktyle, orzechy nerkowca, masło migdałowe i/lub migdały oraz inne dodatki, np. surowa czekolada, wiórki kokosowe, itp. Czyż receptura nie wydaje się być bajecznie prosta? Zatem nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała zrobić takich batonów samodzielnie :) Na początku poszperałam trochę w necie, żeby sprawdzić czy znajdę w nim ślad po jakichś prekursorach moich poczynań. Wgooglowałam i...przepadłam (wgooglujcie: home made lifebar/raw bar) :) Ludzie robię te batony na potęgę. Jeszcze tego samego dnia wygrzebałam z kuchennej szuflady jakieś daktyle, nerkowce i wiórki kokosowe i ukręciłam z nich pierwszego surowego batona. Przepisu nie będę podawać, ponieważ byłą to wersja testowa, a ilość składników była "na oko".



Baton wyszedł dość "tłusty", w smaku był trochę podobny do chałwy i bardzo nam posmakował. Chcieliśmy więcej, dlatego po kilku dniach ukręciłam kolejne batony. Za 21zł wyszło mi 15 batoników o grubości ok. 0,5 cm.

Surowe batony z morelą

Składniki:
200g moreli suszonych
100g migdałów
60-70g wiórków kokosowych
150g orzechów nerkowca
(opcjonalnie) łyżka masła migdałowego



Składniki najpierw należy kolejno i oddzielnie blendować. Następnie należy połączyć je w jedną masę (też dobrze to zrobić w blenderze dodając do zmiksowanych moreli orzechy i wiórki),a następnie na wyścieloną folią spożywczą blaszkę wyłożyć połączone składniki i ugnieść je jak najciaśniej. Blaszkę wstawić na 2-3h do lodówki, później pokroić "placek" na batony i zawinąć je w folię aluminiową, spożywczą lub papier do pieczenia. Najlepiej przechowywać je w lodówce, ale gdy chcemy zjeść je poza domem to też myślę, że zachowają swoją twardszą strukturę przez kilka godzin. Batony zostały skonsumowane w przeciągu kilku dni, więc w ubiegłym tygodniu ukręciłam kolejne :)

Surowe batony z daktylami

Składniki:
opakowanie daktyli Helio (nie moge znaleźć w necie, ale paczuszka jest biała)
orzechy nerkowca (polecamy te z Lidla: klik)
60-70g wiórków kokosowych


Batony przygotowujemy tak samo jak te z morelami z tą różnicą, że w tym przypadku na kilka minut przed przygotowaniem warto namoczyć daktyle w gorącej wodzie, którą później należy wylać. Dzięki temu daktyle będą miękkie, plastyczne i fajnie połączą się z wiórkami i orzechami. Z powyższych składników wyszło mi 8 dość ciężkich batonów o grubości ok. 1cm. 

Szybka, bardzo zdrowa i prosta w wykonaniu słodycz :)

Więcej przepisów znajdziecie tutaj: KLIK

Smacznego!