Ciastolina Play Doh - jakże chciałam ją kiedyś mieć...Wlepiałam wzrok w telewizor podczas reklam ciastoliny i marzyłam, żeby dostać taką na gwiazdkę i lepić wesołe ciastolinowe zoo, robić szaloną ciastolinową biżuterię lub otworzyć fabrykę ciastolinowych słodyczy. Jeszcze dziś mam przed oczami wychodzące z dołączonej do zestawu ciastolin maszynki przeróżne kolorowe kształty. Dlaczego nigdy jej nie dostałam? Nie wiem. Wydaje mi się, że prosiłam o nią z raz czy dwa, na pewno bardzo się nią zachwycałam, ale może była obrzydliwie droga, może trudno dostępna, może mojej mamie wydawała się niepraktyczna. Szkoda, że żadna z gospodyń domowych nie miała zapisanej w swoim przepiśniku z poznańskim rynkiem na okładce (to były czasy...) receptury umożliwiającej wykonanie takiej ciastoliny w domu za grosze. Ale dziś podzielę się nią z Wami ja :)
Zaczęło się od tego, że Młody dostał od wujka i cioci zestaw ciastolin i jakiś śmieszny samochód wypluwający imitację belek, desek, szyn i tym podobnych elementów budowy. Dziecko cieszyło się z samochodu przez godzinę, a później zaczęło urządzać sceny dantejskie, bo tu krzywa belka wyszła, a tam mu się kolory ciastoliny zmieszały, ja dodatkowo wyrządziłam mu krzywdę ogromną, bo dążyłam do tego, żeby zamykać pudełeczka z ciastoliną, czego on robić nie chciał. Wniosek był prosty: "Zabawka (samochód) nie dostosowana do wieku. Zabieramy!" Schowaliśmy furę, ale ciastoliny zostały. Młody roznosił je po domu, czasem coś tam ulepił, ale prędzej czy później gdzieś się to wszystko zdematerializowało i został mu może z jeden nadający się do użytku kolor. Z czasem dziecię nam się trochę ogarnęło i postanowiliśmy dać mu samochód, ale za bardzo nie poszalał z jednym kolorem ciastoliny. "Mamo, ja chce więcej ciastoliny..." - powiedział. Wystarczyło tylko wgooglować odpowiednie hasło i voila! Po krótkim czasie mieliśmy trzy kule ciastoliny za grosze. Poniżej podaję przepis - bierzcie, podawajcie dalej, róbcie ciastolinę i bawcie się dobrze!
![]() |
Składniki (na trzy kule o średnicy ok. 7 cm):
1 szklanka mąki
1 szklanka wody
pół szklanki soli
łyżka oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
barwniki spożywcze, naturalne, bądź farbka plakatowa
Najpierw polecam dokładnie rozmieszać sól w ciepłej wodzie, żeby później nie była wyczuwalna pod palcami i żeby ciastolina była bardziej spójna. Następnie należy dokładnie wymieszać w garnuszku mąkę z (chłodną!) wodą i solą, po czym dodać olej oraz proszek do pieczenia. Taką mieszankę należy postawić na małym gazie i mieszać dopóki ciasto nie zacznie się łączyć w kulę, odchodząc przy tym od ścianek garnka. Wtedy należy zdjąć garnek z ognia i poczekać aż ciasto nieco ostygnie, tak by można było je ugniatać. Później trzeba podzielić ciasto na równe kawałki - każdy będzie innego koloru. My podzieliliśmy nasze ciasto na trzy części. Do oddzielonego kawałka dodajemy barwnik (my nie mieliśmy żadnych na stanie, nawet naturalnych, więc dodaliśmy trochę farby plakatowej i było ok) i ugniatamy ciasto tak długo, aż uzyskamy jednolity kolor. To samo robimy z każdym kolejnym kawałkiem. Jeśli chcecie zrobić jeszcze więcej kolorów to należy podwoić lub potroić składniki :) Ciastolinę należy przechowywać w zamykanym pudełku lub foliowej, również zamykanej torebce - w przeciwnym razie wyschnie.
W przepisie pojawia się hasło: barwniki naturalne. Otóż podobno po dodaniu kurkumy ciasto będzie miało żółty kolor. Po dodaniu soku z buraka ćwikłowego - fioletowy. Po dodaniu kilku jeżyn lub samego soku - też fioletowy, a po dodaniu soku z malin - różowy. Polecam poszukać więcej inspiracji w internecie :)
A tak bawiliśmy się gotową ciastoliną:
Młody jest przeszczęśliwy. Dla mnie ciastolina jest rewelacyjna - moim skromnym zdaniem znacznie fajniejsza niż ta Play Doh. Niektóre kolory tej firmowej były lekko wyschnięte (mimo, że nie były otwierane wcześniej), jakieś dziwnie twarde, przez co słabo się kleiły. Ta ciastolina jest przyjemna w dotyku i bardzo plastyczna. Polecam!
Udanej zabawy!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz